Witajcie w nowym roku!
Skoro ostatni rok zakończył się pejzażem, to może nowy rok również dobrze będzie przywitać w ten sposób.
Nawiedzony wspomnieniami zimowego Supraśla, pomyślałem, że warto byłoby przelać je (dosłownie i w przenośni) na papier w formacie A5.
Czuję, że moje trudności z akwarelą mogą wynikać z braku pewności siebie, ale również chyba z braku „pomyślunku” – lubię bowiem czasami po prostu pomazać coś farbą bez większego zastanawiania się nad rezultatem i potem to kilka razy poprawiać.
Jeszcze przed położeniem trzeciej warstwy (a było ich chyba finalnie 5), myślałem, że odniosłem porażkę. Na szczęście nie poddałem się i dokończyłem obraz, który może nie jest dokładnie tym, co widziałem w mojej pamięci, ale jednak wzbudza we mnie te same pozytywne emocje, które mi wówczas towarzyszyły.

Ps. Mam także nadzieję, że akwarele wybaczą mi moje zdystansowanie do nich i czeka nas w przyszłości wiele wspólnych obrazów.












Dodaj komentarz